Szukaj
  • Szymon

Radiomaster Zorro - fajne, ale nie dla każdego

Zaktualizowano: 15 maj

Radia w stylu gamepadów opanowały rynek aparatur. Mamy FrSky Taranis X-Lite, Radiomaster T8 Pro, TBS Tango 2, Jumper T-Lite, Jumper T-Pro, iFlight Commando 8 oraz tytułowe Zorro, od Radiomastera. Czy radio to ma szansę stać się hitem podobnym do TX16S i czy jest radiem dla Ciebie? Na pewno warto wziąć je pod uwagę, jednak w mojej ocenie nie każdemu będzie odpowiadać.


Zorro można kupić za relatywnie nieduże pieniądze w 3 odmianach, różniących się wewnętrznym modułem. Do dyspozycji mamy:

  • CC2500 - FrSky, Futaba SFHSS

  • 4 w 1 - CYRF6936 (DSM/DSMX) , CC2500 (FrSky, Futaba SFHSS), A7105 (FlySky, Hubsan), NRF24L01 (HiSky, Syma, ASSAN)

  • ELRS - 2,4 GHz (moc nadawcza to 250 mW)

Oczywiście do każdej z wybranych konfiguracji można dołożyć dodatkowy moduł zewnętrzny w wersji lite, czyli np. Crossfire nano TX czy też ES24TX Slim. Dla mnie osobiście najciekawszą opcję stanowi radio w wersji z modułem ELRS w zestawie z Crossfire - wynika to jednak wyłącznie z faktu, iż większość moich dronów ma wbudowane odbiorniki CRSF, których na razie nie zamierzam wymieniać, gdyż jest to naprawdę świetnie dopracowany system. Dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z dronami dobrym zestawem wydaje się radio z wbudowanym ELRS oraz dodatkowy, zewnętrzny moduł 4w1. Możliwości jest wiele i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.


Zalety Zorro


Radio na pierwszy rzut oka prezentuje się bardzo dobrze, a biorąc je w ręce czuć, że mamy do czynienia z porządnie wykonanym produktem. Nie ma się uczucia, jakby radio było zwykłą, chińską zabawką. Gumowane uchwyty, porządnie spasowana obudowa, czarne wykończenie z białym, wyraźnym logo producenta i podświetlanym przyciskiem zasilania. Radio wyposażone w składaną antenę, która prezentuje się bardzo dobrze - co lepsze Zorro posiada specjalny otwór w obudowie, zamaskowany gumową zaślepką, pozwalający na zamontowanie własnej anteny. Zorro dedykowane jest dla tych pilotów, którzy sterują za pomocą kciuków. Dobrze leży w dłoniach, odstępy między przełącznikami są dosyć duże, dlatego można między nie wepchnąć nawet grubsze palce.


Gimbale halla zapewniają wysoką precyzję sterowania. Z tyłu radia znajdują się 4 śruby do regulacji pracy gimbali. Dwie z nich pozwalają na dosyć łatwą zmianę z mode 2 (gaz po lewej stronie) na mode 1 (gaz po prawej stronie). Kolejne dwie umożliwiają regulację płynności pracy gimbali (ale tylko dla osi throttle oraz pitch). Za pomocą śrub z przodu radia można regulować kąt wychylenia gimbali (przynajmniej w teorii) w zakresie 38-54 stopni. Końcówki drążków można łatwo wymienić na inne (gwint M3).

Radiomaster oferuje ponadto aluminiowe gimbale w wersji premium, o komercyjnej nazwie AG01 mini. Opcja ta pasuje nie tylko do Zorro, ale rónież do TX12 Ich zwiększona względem plastiku sztywność oraz poczwórne łożyska kulkowe mają sprawić, iż sterowanie będzie jeszcze bardziej precyzyjne i przyjemne. Nie ma co się oszukiwać, większość z użytkowników kupi je dla samego wyglądu gdyż wyglądają jak milion dolarów!


Monochromatyczny wyświetlacz o rozdzielczości 128x64 pikseli prezentuje się bardzo dobrze i zapewnia dosyć dobrą czytelność w prawie każdych warunkach (poza pełnym słońcem, wtedy trzeba już nieco bardziej wytężyć wzrok).


Radio wyposażono w następujący zestaw przełączników

  • przełączniki chwilowe - 4 sztuki

  • przełączniki 3-pozycyjne - 2 sztuki

  • przełączniki 2-pozycyjne - 2 sztuki

  • pokrętła - 2 sztuki

  • przyciski to trymowania - komplet 4 sztuk

Warto podkreślić, iż przełączniki 2-pozycyjne (jak i 3 pozycyjne) są klasyczne, dźwigienkowe, co znacznie ułatwia ich obsługę względem przycisków wciskanych, które można znaleźć w Tango 2 czy też w T-pro.


Nawigacja po menu radia i obsługa jego wszystkich funkcji jest bardzo wygodna dzięki rolce do sterowania umieszczonej pod prawym kciukiem. Do dyspozycji mamy oprogramowanie EdgeTX (preinstalowane fabrycznie) jak i OpenTX. Przy uruchomieniu radia wita nas damskie, dosyć miłe dla ucha "Welcome to EdgeTX". Głośnik nie brzęczy, zapewnia wyraźne komunikaty. Radio posiada slot na kartę pamięci (jest w komplecie z radiem), której wyciągnięcie nie wymaga użycia śrubokręta. Do komunikacji z komputerem jak i do ładowania baterii korzystamy z USB-C. Dodatkowo w radiu znajdziemy port do podłączenia się do symulatora oraz gniazdo słuchawkowe.


Nominalne napięcie zasilania radia wynosi 7,4V co sprawia, że bez problemu podepniemy każdy moduł zewnętrzny bez obaw o stabilność pracy nawet przy wyższych mocach nadawczych. Problemy taki pojawiał się w Jumper T-Lite przy próbie uruchomienia zewnętrznego moduł Crossfire z mocą 1W, ale również w TBS Tango 2, przy próbie ustawienia mocy 1W w zewnętrznym module takim jak choćby Happymodel ES24TX. Oba radia do pracy modułów zewnętrznych z pełną mocą (1W lub więcej) wymagają pewnej modyfikacji. Baterie wykorzystywane do zasilania Zorro to LiIon 18350. Dzięki osobnemu portowi do podpięcia wtyczki balansera radio możemy dodatkowo zasilać za pomocą zewnętrznego pakietu 2S. Pakiet taki można przymocować bezpośrednio do radia dzięki specjalnym uchwytom lub możemy podłączyć za pomocą dodatkowego, długiego przewodu oferowanego przez producenta, ale nie dostarczanego wraz z radiem.


Wady Zorro


Zorro zostało stworzone z myślą o pilotach, którzy latają przy użyciu kciuków. Dla szczypaczy (pincherów) bez względu na to czy kładą kciuk na górze drążka czy z jego boku radio jest po prostu niewygodne. I jest to w moim odczuciu jedna z dwóch największych wad tego radia. Nie pomaga zmiana końcówek drążków na inne. Odległość między drążkami, ich głębokość osadzenia oraz kształt i grubość gumowanych uchwytów sprawiają, że Zorro jakoś nie leży. Dodatkowo, używając do obsługi drążków zarówno kciuków jak i palców wskazujących środkowe palce wędrują wprost na pokrętła co również nie jest komfortowe, nawet jeśli te pokrętła nie pełnią żadnej funkcji. Jeśli więc jesteś pincherem jest bardzo duża szansa, że nie polubisz się z Zorro.


Producent chwali się, że bez ściągania obudowy można zmienić naciąg sprężyn w gimbalach. Nie jest to prawdą. Cztery śruby umieszczone z tyłu radia pozwalają jedynie na zmianę z mode 2 na mode 1, oraz umożliwiają regulację oporu (poprzez docisk blaszki) z jakim ma się poruszać drążek odpowiedzialny za sterowanie gazem (ten bez samoistnego centrowania). Chcąc ustawić naciąg sprężyn należy nie tylko ściągnąć tylną obudowę radia, ale również wykręcić płytę główną. Zabieg nie jest prosty, gdyż wymaga wypięcia co najmniej 14 wtyczek!! Wówczas naszym oczom ukażą się śruby odpowiedzialne za naciąg sprężyn. Ktoś zapyta: po co to w ogóle regulować? W odczuciu moim, oraz dwóch kolegów, którzy mieli to radio w rękach fabryczny naciąg sprężyn jest stanowczo za mocny. Drążki z dużą siłą wracają do swojej środkowej pozycji przez co utrudnione są manewry wymagające minimalnego wychylenia od środka. Zmniejszenie naciągu sprężyn nieco polepsza tę sytuację, jednak nadal płynność pracy nie jest tak dobra, jak ma to miejsce w TX16S czy też w Tango 2.


Obie powyższe cechy sprawiają, że Zorro nie zostanie ze mną na dłużej. Jako hybrid-pincher z pewnymi, konkretnymi oczekiwaniami wobec gimbali uznałem, że Zorro nie jest dla mnie.


W kwestii gimbali wspomnieć jeszcze warto, że regulacja ich wychylenia (dostępna z poziomu śrub umieszczonych z przodu radia) w moim odczuciu po prostu nie działa.


Oczywiście możliwa jest wymiana gimbali na AG01 mini, które prawdopodobnie są lepsze pod wieloma względami od plastikowych. Tutaj jednak problematyczna może okazać się cena, gdyż za AG01 mini trzeba zapłacić tyle samo co za radio, a może i więcej.


Sporo do życzenia pozostawia pojemność baterii w rozmiarze 18350. Nie należy jednak demonizować tej cechy Zorro, gdyż korzystając z wbudowanego modułu ELRS ustawionego na maksymalną moc 250 mW czas pracy wynosi około 2h. Więcej szczegółowych danych na ten temat dostarcza Paweł Spychalski na swoim kanale. Zorro posiada możliwość podpięcie dodatkowej baterii 2S, jeśli jednak chcemy skorzystać z baterii LiIon 18650 lub większych okaże się, że musimy trzymać je raczej w kieszeni, gdyż miejsca na montaż baterii z wykorzystaniem dedykowanych uchwytów jest dosyć mało i pakiety 2S wykonane z baterii 18650 po prostu się nie mieszczą.


Duży wyświetlacz w przypadku Zorro jest jego zaletą, ale i wadą. Przez ten wyświetlacz radio jest relatywnie duże. Owszem, wciąż jest mniejsze niż TX16S, jednak szukając małego radia w stylu gamepada, które pozwoli zaoszczędzić miejsce w plecaku Zorro raczej nie będzie dobrym wyborem. Jeśli do tego dołożymy konieczność zabrania dodatkowej baterii 2S lub powerbanka aby móc polatać dłużej niż 2h to może okazać się, że wagowo również nie jest kolorowo (dobrym rozwiązaniem jest drugi komplet baterii 18350).


Podsumowując uważam, że Zorro to świetny produkt wart swojej ceny, którego ergonomia, choć bardzo dobra, sprawia, że nie nadaje się dla pincherów, dla których znacznie lepszym wyborem będzie FrSky X-Lite lub TBS Tango 2. Jeśli jednak szukasz nowego radia i sterujesz kciukami, a dodatkowo stawiasz na Express ELRS to Zorro może okazać się radiem właśnie dla Ciebie.


Nasze wpisy są darmowe i nie służą do zarabiania. Jeśli jednak ten wpis był dla Ciebie pomocny będzie nam bardzo miło, jeśli postawisz nam kawę. Zebrane pieniądze pozwolą nam na utrzymanie i dalszy rozwój strony. Dzięki!




64 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie